Sesja w Rzymie - od kuchni
Czyli jak to wszystko wygląda organizacyjnie
Rzym to nie przypadkowy kierunek w mojej ofercie. Byłem tam już około 30 razy. Zaczęło się od tego, że mieszkała tam moja babcia, więc jeździłem tam na wakacje, zanim jeszcze wziąłem aparat do ręki na poważnie. Znam to miasto inaczej niż z przewodnika. Wiem, gdzie o której godzinie pada najlepsze światło, gdzie unikniesz tłumu turystów i gdzie zjeść najlepsze lody, kiedy zrobicie sobie przerwę między ujęciami.
Często dostaję pytanie: "fajnie, ale jak to w ogóle logistycznie wygląda?". Więc opowiem Wam dokładnie, krok po kroku.
Jak się do tego przygotowuję
Loty.
Zaczynam od sprawdzenia orientacyjnego terminu, ale nie kupuję biletu od razu. Ceny potrafią się różnić w zależności od dnia, więc trochę poluję na okazję. Zwykle latam Wizzair z Gdańska na Fiumicino.
Nocleg.
Mam sprawdzone miejsce blisko Watykanu, do którego wracam. Znam okolicę, wiem, jak dojechać, nie tracę czasu na rozkminianie wszystkiego na nowo za każdym razem.
Dojazd z lotniska.
Korzystam z Terravision. Kupując bilet w dwie strony wychodzi taniej, czasem trafiają się też zniżki. Pociągiem jest szybciej, ale ja wybieram wolniejszą opcję. We Włoszech i tak łapie mnie ich styl życia, że na wszystko jest czas. To trochę nastraja mnie na ten sam luz, w jakim potem pracuję na sesji.
Jak wygląda sama sesja
Zanim wyruszymy w miasto, pytam parę, czy mają jakąś konkretną wizję albo miejsca, które chcą zobaczyć na zdjęciach. Jeśli tak, biorę to pod uwagę przy planowaniu trasy. Jeśli nie, sam układam plan dnia.
Sesja w Rzymie to nie jest "przyjdź, zrób zdjęcie, wyjdź". To wymaga trochę poświęcenia od obu stron.
Pierwsza część dnia zaczynamy jeszcze przed wschodem słońca albo tuż po nim, wtedy miasto należy tylko do nas. Najczęściej to Fontanna di Trevi i Schody Hiszpańskie, skąd powoli przesuwamy się w stronę Panteonu i Piazza Navona, zanim zrobi się tłoczno.
Potem sjesta. Dosłownie. Odpoczynek w środku dnia, tak jak robią to Rzymianie.
Druga część dnia zaczyna się popołudniu, przy zachodzącym słońcu. Zupełnie inny klimat i inna koncepcja: Koloseum, Trastevere.
Mam też kilka asów w rękawie na wypadek zmiany planu albo dodatkowego czasu, na przykład przejażdżka łódką w ogrodach Borghese przy świątyni. W trakcie sesji zwykle wpadamy też na kawę do lokalnego baru (za zgodą robimy tam zdjęcia) i na lody do Giolitti. To jedne z tych momentów, które potem najbardziej lubicie oglądać na zdjęciach, bo są prawdziwe, a nie ustawione.
W zależności od pary i koncepcji, czasem całość rozkładam na dwa dni zamiast jednego. Wtedy jest jeszcze więcej przestrzeni i mniej pośpiechu.
Dla par, które chcą czegoś dodatkowego, mogę podpowiedzieć, gdzie wypożyczyć kultową Vespę. Kilka ujęć na skuterze w rzymskich uliczkach to zawsze coś specjalnego.
Kto za co płaci
Wersja podstawowa wygląda tak: para pokrywa koszt mojego przelotu, noclegu i transportu, czyli logistykę związaną tylko ze mną. Jeśli wolicie, żebym ja ogarnął całość Waszej podróży też, to również możliwe, ustalamy to indywidualnie.
Chcecie takiej sesji?
Jeśli czujecie, że Rzym to miejsce dla Was, napiszcie do mnie. Powiem Wam, jak to zorganizować krok po kroku i pomogę zaplanować wszystko tak, żeby wyszło i pięknie, i bez stresu.



